ciasteczkowy kopia

Niewątpliwie są wśród Was osoby, które mimo bardzo restrykcyjnej diety i wielu  godzin spędzonych w siłowni czy na sali fitness nie mogą zmienić rozmiaru swojej garderoby. Trwa to często latami, osoby takie należą do tych „wiecznie „odchudzających się i wciąż nie widzą rezultatów swojej  cięzkiej, pełnej wyrzeczeń, pracy.

Wiadomym jest, że aby nasz organizm zaczął spalać depozyty tkanki tłuszczowej potrzebne jest zwiększenie zapotrzebowania organizmu na substraty energetyczne, czyli prościej mówiąc należy więcej energii wykorzystywać niż dostarczać pod postacią spożytych ckalorii. Bilans musi być ujemny, wtedy możemy liczyć na zmniejszenie zmagazynowanej tkanki zapasowej. Można ten stan osiągnąć poprzez madrą i dopasowaną do danego osobnika dietę, poprzez zwiększenie wydatkowania energii czyli zwiększoną aktywność fizyczną, lub zastosowanie jednego i drugiego łącznie, co powinno dać znacznie bardziej satysfakcjonujące i szybsze rezultaty. Powinno, jednakże nie zawsze daje. Dlaczego tak się dzieje?

Tkanka tłuszczowa to tkanka zapasowa, która chroni organizm w sytuacji niedoboru substancji pokarmowych. Pierwotnie jej ilość w organizmie zależy od wielu czynników: płci, wieku, genów, skłonności osobniczych do magazynowania tłuszczu, w końcu od jakości i ilości przyjmowanych pokarmów. Kiedyś pełniła niezwykle ważną rolę zapewniającą przetrwanie w trudnych warunkach środowiska, dzisiaj kiedy pożywienia nam nie brakuje, a nasze domy i odzież wystarczająco chronią przed chłodem, stała się utrapieniem. Nie mniej jednak, tkanka tłuszczowa ciągle jest nam potrzebna i każdy programowany zamach na nią organizm odbiera jako stres.

Niskokaloryczna dieta i forsowne ćwiczenia fizyczne przez długi  czas potrafią tak zaburzyć metabolizm, że nie da się spalać tłuszczu bez głodzenia i drastycznego treningu.

Organizm ludzki nie lubi gwałtownych zmian dotyczących jego funkcjonowania i dlatego w obliczu narzuconego mu stresu  w postaci niedoborów żywieniowych i nadmiernego wydatkowania energii może stawiać zdecydowany opór. Ten opór a jednocześnie próba obrony nazwana została załamaniem metabolicznym.  Jest to walka organizmu o przywrócenie utraconej równowagi , która objawia się naprzemienną utratą lub wzrostem apetytu, obniżeniem popędu płciowego, poziomu energii i tempa przemiany materii ? wszystko to powoduje, że proces spalania tkanki tłuszczowej jest utrudniony.

Podstawowa przyczyna załamania metabolicznego jest utrzymanie diety na bardzo niskim poziomie energetycznym. Taka dieta bardzo obniża przemianę materii a  przy jednoczesnym włączeniu treningu aerobowego o niskiej częstotliwości (rower, jogging, bieżnia itp) obniża go jeszcze bardziej.

- pierwszy wniosek:   Nie należy wprowadzać gwałtownych zmian energetycznych w diecie zwłaszcza w połączeniu z wysiłkiem typu „FatBurn”, czyli typowym treningiem o niskiej intensywności

Kolejna przyczyna: Zbyt szybki powrót do starych nawyków żywieniowych po zakończonej diecie-kuracji odchudzającej. Zwiększenie podaży kalorycznej powoduje dobrze nam znany efekt jo-jo. Wprowadzanie takich wahań energetycznych kilkakrotnie w niedługim czasie powoduje, że organizm zamiast wykorzystać nadmiar energii magazynuje go w postaci depozytów tkanki tłuszczowej, pozostawiając metabolizm na niskim poziomie.

-drugi wniosek: nie powinno się schodzić z podażą kaloryczna poniżej indywidualnego zapotrzebowania organizmu. To zapotrzebowanie można określić mnożąc należną masę ciała przez mnożnik 22 – dla kobiet i 24 – dla mężczyzn(wyższy z uwagi na większą u mężczyzn masę mięśniową, która wymaga większego nakładu kalorycznego). Przykładowo kobieta 60kg powinna spożywać ok 1320 kcal, mężczyzna 80 kg – 1920 kcal. Widać zatem , że diety zakładające dzienne spożycie 800 – 1000 kcal są bardzo niedorzeczne.

-trzeci wniosek: czas!!! Im więcej czasu damy sobie na regulacje masy ciała tym mniejszy będzie szok dla organizmu a tym samym mniejsze jest prawdopodobieństwo zaistnienia szoku metabolicznego. Prawidłowa utrata masy ciała nie powinna przekraczać 1% masy ciała tygodniowo.(Wyjątek stanowią diety oczyszczające i odwadniające)

-czwarty wniosek: dieta po diecie – czyli powolny i stopniowy powrót do odżywiania „z przed okresu odchudzania” gwarantuje to przystosowania się organizmu do regularnie ale wolno zwiększanej podaży i utrzymanie metabolizmu na odpowiednim poziomie.

-piąty wniosek: przerwy w diecie w celu odstresowania się i odpoczynku od diety i bycia w formie ciągle – przede wszystkim jest to relaks dla psychiki.

-szósty wniosek: zmniejszenie ilości treningów o niskiej intensywności typu FatBurn, który na dłuższą metę obniża metabolizm na koszt treningu interwałowego.

Podsumowując, bardzo istotny jest fakt, ze każdy organizm stanowi indywiduum, i planując kurację odchudzającą należy brać pod uwagę bardzo wiele aspektów charakterystycznych tylko dla danej jednostki.

Wniosek ostatni jaki  się nasuwa, to zachować umiar. Zachować ostrożność w podejmowaniu się diet gwarantujących szybkie i spektakularne efekty, bo takie zazwyczaj nie istnieją, słuchać swojego ciała i nie przeceniać swoich możliwości, pamiętając, że czas działa na naszą korzyść.